Przejdź do treści

Jak giez Sokratesa…

A dzisiaj będzie krótki tekst. Pytanie. Zachęta, żeby się wziąć do roboty. Każdy na ile potrafi.

Rok 2012-2013 był w Kościele tzw. rokiem wiary… Myślę sobie, że gdybyśmy naprawdę dobrze wykorzystali ten rok na wykłady z Katechizmu dla dorosłych w parafiach, nie kopalibyśmy się z tymi kwiatkami, z jakimi kopiemy się obecnie…
Zdaje się, że teraz mamy rok rodziny… i rok św. Józefa. A w Polsce mamy hasło roku duszpasterskiego „Zgromadzeni na świętej wieczerzy”. Co z tym robimy? Za 2 tygodnie zaczyna się Synod… Jak zamierzamy wykorzystać ten czas?

Nie, to nie jest wpis dla najazdu, krytyki. To jest wpis do refleksji, bo jeszcze coś można zrobić, nim te lata przejdą do historii.

Dziś Jezus woła, że żniwo wielkie, ale robotników mało. A kiedy tak niewielu robotników jeszcze śpi, zamiast pracować… 🙁 Jak to pole będzie wyglądać? Tymi robotnikami są duchowni, ale nie tylko oni. Zwłaszcza w kontekście zbliżającego się synodu. To pytanie do każdego katolika. Do mnie i do Ciebie.

„Ateny są jak ospały koń – powiedział kiedyś Sokrates – a ja jak giez, który próbuje go ożywić”.

3 komentarze

  1. Ppp Ppp

    Synody i sobory są organizowane przez księży i dla księży – ludzie co najwyżej zapoznają się z komunikatami, bo dokumenty pewnie mało kto będzie czytał. I tak niewielu by je zrozumiało, więc szkoda niewielka.
    A poza tym, skoro dowodzą nami ludzie w stylu „Zarazy Jędraszewskiego”, to trzymanie się od tego towarzystwa z daleka jest dowodem mądrości, a nie powodem do wyrzutów.
    Pozdrawiam.

    • podterebintem podterebintem

      Synod, o którym piszę, jest synodem całego Kościoła i papież Franciszek zaprosił świeckich do aktywnego w nim udziału. 🙂

      A druga sprawa, wie Pan, myślę, że postawa „tutaj zawsze będzie tak, jak jest i nic się nie zmieni”, jest właśnie korzeniem wielu problemów, które jak mniemam na pewno Pan piętnuje. No bo co sprawiło, że wielu nie chciało się wychylić, chociaż widzieli i słyszeli? To nie moja sprawa, nie moje towarzystwo, mam to gdzieś, „byle polska wieś zaciszna, byle polska wieś spokojna”…

      Utrwalanie takiej postawy, przyklaskiwanie jej, jest pierwszym krokiem do: z jednej strony marazmu i tumiwiszmu, z drugiej do zakorzeniania się negatywnych postaw.
      Wrzucanie wszystkich do jednego worka jest też nieprawdziwe i krzywdzące. Dla mnie Kościół jest wartością, bo poznałam i poznaje tutaj ludzi, którzy są mi drugą rodziną. I dlatego nie jest i nie będzie mi obojętne, ani kiedy się on liczebnie czy jakościowo „zwija”, ani kiedy ktoś w nim śmieci chowa pod dywanem (doskonale wiem, że te śmieci też są – różnorakie, bo bynajmniej nie tylko pedofilia jest jedynym problemem Kościoła- i kilka razy nawet musiałam ubrać rękawiczki i zajmować się ich wynoszeniem do przeznaczonego im miejsca na tyle, na ile umiałam, poza tym regularnie muszę sprzątać śmieci, które niestety także sama produkuję) i śmierdzi na cały dom, ani kiedy ta rodzina chce się zamknąć w swoim kręgu, zamiast zapraszać innych do środka.

  2. Alicja M.M. Alicja M.M.

    Tak, myślę że wszystko zaczyna się od pytania, czy to naprawdę, dla mnie osobiście, mój dom (Kościół). Jeśli tak, to ani nie wyniosę się z niego obrażona, ani nie machnę ręką na śmieci. Na wiele spraw nie mam wpływu albo mam niewielki, tak samo jak w tym domu „fizycznym”; nie przeniosę go w inne miejsce, by mieć ładniejsze widoki z okna. Ale robię tyle, ile mogę, i tak, jak potrafię.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.