Przejdź do treści

Chwała Boga w ludzkim ciele

Last updated on 25 maja 2021

Miałam napisać ten tekst już tydzień temu, w Święto Wniebowstąpienia. Jednak tego nie zrobiłam i myślę, że dobrze się stało. Dziś to, o czym chcę napisać, może wybrzmieć podwójnie.

Raz po raz na nowo odżywają stare herezje. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że gdy wiernym na zachód od Odry trudno uwierzyć w Bóstwo Jezusa, w tym samym czasie katolikom na wschód od Odry, równie ciężko przyjąć Jezusowe człowieczeństwo. Kiedy czytam lub słucham niektórych katolików, zdarza mi się mieć poczucie, że choć Bóg już dwa tysiące lat temu przyjął ludzkie ciało, wielu z nas nadal nie wierzy we Wcielenie.

Nie ma się temu, co dziwić. Wcielenie jest skandalem. Chrześcijaństwo jest skandalem. Łatwo powiedzieć „prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek”, ale jakże trudno przyjąć wszystkie konsekwencje tej formułki. Jezus wstępuje do nieba. Niebo bardziej niż miejscem, jest stanem. W chwale Boga znajduje się Jezusowe człowieczeństwo. Ciało takie samo jak milionów innych mężczyzn. Ciało nie różniące się niczym od naszych poza tym, że nigdy nie było narzędziem żadnego grzechu.

Transcendentny Bóg przełamujący granicę między sobą a stworzeniem. Stwórca, który stał się stworzeniem. Sacrum łączące się z profanum w jednej Osobie. Zasłona świątyni oddzielająca miejsce święte rozdarła się na dwoje (por. Mt 27, 51), dając nam śmiały przystęp do Ojca (por. Ef 3, 12), do sacrum. Nie ma już dla chrześcijanina rzeczywistości profanum. Wszystko zostało uświęcone przez sacrum Logosu. Tylko grzech jest tym, co może oddzielić sprawy ludzkie od Boskich. Nic więcej. Ciało nie jest marną powłoką, którą pewnego dnia zrzucimy jak liniejące zwierzę wylinkę. To nie tak, że ciało umrze i wreszcie nasza dusza wolna od ciężaru poszybuje do nieba. A ilu z nas tak właśnie wierzy? Ilu wśród nas gnostyków?

„Wszystko bowiem moje jest Twoje, a Twoje jest moje, i w nich zostałem otoczony chwałą (J 17, 10)”. Bóg ma być otoczony chwałą we mnie. W moim ciele. „Przeto czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie (1 Kor 10, 31)”. To są konsekwencje wcielenia. Bóg nie brzydzi się moim ciałem. Bóg pragnie, bym w moim ciele oddała Jemu chwałę. „Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie? Za [wielką] bowiem cenę zostaliście nabyci. Chwalcie więc Boga w waszym ciele” (1 Kor 6, 19-20)! Jakiś czas temu pisałam o świątyni Boga, którą jest Ciało Jezusa. Dziś piszę o tym, że także nasze ciała także są świątynią Boga, są świątynią Ducha Świętego. A w świątyni oddaje się Bogu chwałę. Ile jeszcze jest we mnie przestrzeni, ile aspektów, ile rzeczywistości, którymi nie oddaję Bogu chwały? Kiedy wreszcie CAŁĄ SOBĄ uwielbię Boga (por. Ps 103, 1)? Oddawać Bogu chwałę, to wypełniać Jego wolę, to przeżywać siebie i wszystko, czym jestem zgodnie z Jego zamysłem. Jak daleko jesteśmy dziś od świadomości pierwszych chrześcijan?

Widzę Internetowe wojny i wojenki o to, kiedy przyjdzie Antychryst i czy chrześcijanin może dotknąć Ciała Jezusa. I myślę sobie, że kiedy umysły rozpalają się wizjami Antychrysta, a Jezus staje się odległy, daleki i tylko teoretycznie, a nie praktycznie bliski w swoim człowieczeństwie; św. Jan autor Apokalipsy uśmiecha się, powtarzając: „Po tym poznajecie Ducha Bożego: każdy duch,który uznaje,że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, jest z Boga. Każdy zaś duch, który nie uznaje Jezusa, nie jest z Boga; i to jest duch Antychrysta, który – jak słyszeliście – nadchodzi i już teraz przebywa na świecie” (1 J 4, 2-3). I staję się dziwnie spokojna…

Słyszę o kolejnych objawieniach prywatnych, wizjach i mrożących krew w żyłach przepowiedniach osób przekonanych, że widziały Maryję. I myślę sobie, że Niewiasta napełniona Duchem Świętym, dzieli się z nami Tym, który „nie mówi od siebie, lecz to co słyszy od Jezusa, to mówi (por. J 16, 13)”. I widzę ją pokorną, zgromadzoną w Wieczerniku wraz z Apostołami. I przekonaną, że Jezus oszukać nie może, więc swojego Kościoła nie opuści, skoro powiedział: „oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata (por. Mt 28, 20)”. Źródło Eucharystii nie wyschnie – trzeci jeździec Apokalipsy nie może działać wbrew słowu tego, którego uwielbione Ciało pozostaje z nami na zawsze w chlebie – nie skrzywdzi oliwy i wina (por. Ap 6, 6). Taką Maryję poznałam – zawsze z Apostołami, nigdy przeciwko nim. Nie wiem, kim jest „inna” Maryja.

Skoro Kościół tak podzielony i ciągle nękany błędami, które dawno potępił i dawno ich nie wyznaje, czemu nie uniosę się gniewem i rozżaleniem? Bo tak jakoś jest, że Galilejczycy, którzy plotą głupstwa, mogą też mówić o wielkich dziełach Boga (por. Dz 2, 7. 11 – w tłumaczeniu Biblii Pierwszego Kościoła). A Kościół w Koryncie, do którego dziś pisze Paweł – Kościół pełen grzechów – czego w tym korynckim Kościele nie ma? – nadal jest miejscem spotkania Jezusa. Jakbym czytała o tym zza jednego i drugiego brzegu Odry. W tym Kościele, ponad tym wszystkim, co w nim złego, przekraczając to, unosi się Boży Duch. Jak kiedyś nad wodami przed stworzeniem. Stwarza na nowo. Unosi się nad mętnymi wodami ludzkiego grzechu i ciągle odradza. „Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone (J 20, 23)”. I na nowo rozdaje swoje dary i charyzmaty, jakby nie zważając na to, co robimy. Co robię ja i co robisz Ty. Prosi nas i błaga, byśmy nie dolewali kolejnych porcji mętnej wody do bajorka, ale gdy to zrobimy – nadal z nas nie rezygnuje. Nie zasypia Ten, który czuwa nad Izraelem (por. Ps 121, 4). Zbyt wiele jest w Nim życia, zbyt wiele siły, wytrwałości, a przede wszystkim miłości. I nieustannie orzeźwia swoje dziedzictwo łaską przebaczenia (por. Ps 68, 10).

Kocham ten Kościół, który rodzi się z Bożego przebaczenia. Kocham go, bo jest znakiem i miejscem Bożej miłości, Bożego nie męczenia się przebaczeniem. Przychodzi Duch – Paraklet – Obrońca. Usprawiedliwia grzeszników, spośród których ja jestem pierwsza, która potrzebuje Jego miłosierdzia (por. 1 Tm 1, 15). Kocham Go, bo w nim widzę moc Boga, gdyż tak słabi ludzie, nie byliby w stanie dokonywać tych znaków swoją mocą. Jeśli dzieje się to, co się dzieje, a że się dzieje wiem, bo tego doświadczam – tam musi działać Bóg. I chyba dlatego, Bóg wybrał to, co słabe, „aby, jak to jest napisane, w Panu się chlubił ten, kto się chlubi (por. 1 Kor 1, 26-31)”.

 

Jeden komentarz

  1. Ela Ela

    Znakomity tekst i na czasie

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.