Przejdź do treści

Dla waszego ocalenia od śmierci…

Wczoraj wieczorem pojawiłam się na adoracji u krakowskich kapucynów…  Potem Msza i homilia w oparciu o ostatnie zdanie z lekcji z Księgi Rodzaju: „dla waszego ocalenia od śmierci wysłał mnie Bóg tu przed wami (Rdz 45, 5b)”…
Ile razy dopiero po czasie widzimy, że przeszliśmy przez dolinę śmierci. Bóg prowadził nas za rękę, aby inni nie musieli przechodzić tego, co my. Bo my mieliśmy do tego łaskę i siłę. Oni nie mieliby siły. Ze względu na inne cechy ich natury, czy historię życia.
Nauka podobnie jak i całe życie społeczne buduje się schodkowo. Na bazie poprzednich osiągnięć, powstają kolejne. Nie musimy dziś projektować silnika samochodowego od zera. Zrobili to inni przed nami.
Najlepsi terapeuci to często ci, którzy sami kiedyś zmagali się z problemami, z których dziś pomagają wyjść innym.
Bóg nie chciał w ich życiu tej doliny śmierci. Ale ją dopuścił. Bo wiedział, że będzie tylko studnią, z której ocaleją, jak Józef, aby kiedyś uratować innych przed śmiercią.
„Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim* dla ich dobra” (Rz 8, 28).
„Dla waszego ocalenia od śmierci wysłał mnie Bóg tu przed wami”. Może i w moim, i Twoim życiu jest taki obszar?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.